Kiedyś usłyszałam stwierdzenie, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna lecz po tym jak kończy. Tylko tak się zastanawiam czy panowie o tym pamiętają? Chyba nie bardzo.
Na temat gry wstępnej może posiedli wszystkie tajemnice, prężą się i wyginają by tylko zadowolić partnerkę, ale jak już tylko jest po sprawie, no to już po sprawie i o grze końcowej zapominają. Wydaje im się, że wystarczy powiedzieć, że fajnie było, wydać z siebie dźwięk zadowolenia i marnego buziaka w policzek. Jednak tylko im się tak wydaje.
Kobieta po miłosnych figlach potrzebuje dużo ciepła, pieszczot, czułych pocałunków, miłych słówek, chce wtulić się w swojego gorącego faceta. Daje jej to poczucie bezpieczeństwa, satysfakcji i spełnienia, a nie czuje się jak maszynka do spełniania męskich żądz.
Ale panowie są inni, całkiem inaczej odczuwają doznania erotyczne. Po udanym seksie jedyne na co mają ochotę to po prostu położyć się spać, są zmęczeni, a ich popęd spada prawie do zera. Napięcie seksualne kobiety opada zdecydowanie wolniej. Kiedy on tuli się do poduszki i zasypia, ona jest nadal pobudzona i wcale nie chce jej się spać, chce czuć bliskość swojego partnera. Dlatego panowie pamiętajcie o swoich kobietach i kończcie jak na prawdziwych mężczyzn przystało!